Joanna Pyka

Jak chronić śpiwór puchowy przed zmoknięciem w czasie nocowania w plenerze?

Śpiwory puchowe nie mają sobie równych, jeśli chodzi o właściwości grzewcze. Panuje jednak opinia, że bardzo trudno o nie należycie zadbać. Wśród miłośników outdooru pokutuje przekonanie, że przemoczony śpiwór puchowy nigdy nie wyschnie, więc zabieranie go na dłuższe wyprawy to strzał w kolano. Tymczasem jest zgoła odwrotnie – w rzeczywistości do wysuszenia dobrze skonstruowanego śpiwora wypełnionego naturalnym puchem nie musisz stosować specjalnych zabiegów. Wystarczy trochę… wiedzy na temat praw fizyki.

Czego dowiesz się z tego wpisu?

  • Jak zabezpieczyć śpiwór puchowy przed zamoknięciem?
  • Śpiwór z puchu naturalnego czy syntetyczny – jaki wybrać na noc w plenerze?
  • Jaki patent na ochronę śpiwora puchowego poleca Pajak?

W skrócie

Większość miłośników outdooru panicznie boi się przemoczenia swojego puchowego śpiwora. Tak naprawdę nie ma powodów do obaw: dobrej jakości śpiwory puchowe o poprawnej konstrukcji schną samoistnie i to w błyskawicznym tempie – wystarczy, że wejdziesz do środka i dasz im odparować. W warunkach dużej wilgotności, możesz wspomóc się drugim śpiworem zewnętrznym z wypełnieniem syntetycznym, który przesunie punkt rosy i zapobiegnie skraplaniu się wilgoci wewnątrz warstwy puchu.

Tajemnica mokrego puchu

Nic dziwnego, że boimy się przemoczyć puchowy śpiwór. Jego zakup zawsze jest znacznym uszczupleniem portfela, a myśl, że zniszczy się na pierwszej wyprawie, dla przeciętnego amatora sypiania pod chmurką wydaje się wprost przerażająca. Rzecz w tym, że zbity, zmoknięty puch teoretycznie bardzo trudno wysuszyć, a wypełniająca przestrzenie pomiędzy delikatnymi puszkami wilgoć jest świetnym przewodnikiem… chłodu! Działa dokładnie przeciwnie niż ogrzewane ciepłem Twojego ciała powietrze, które w normalnych warunkach powinno wypełniać wolne przestrzenie wewnątrz ociepliny. To ono sprawia, że śpiwór skutecznie izoluje od zimna. Do tego dochodzi niebezpieczeństwo niedosuszenia, które może doprowadzić do pojawienia się pleśni. W takim razie może lepiej zostawić śpiwór w domu i nie brać go w teren? Albo w ogóle zostać w domu…

Dobry śpiwór = suchy śpiwór

Nie masz się czego bać, o ile Twój śpiwór jest poprawnie skonstruowany. Jedno musimy sobie powiedzieć na wstępie: dobry śpiwór wcale nie chroni przed przemakaniem, bo jednocześnie blokowałby parowanie potu z Twojego ciała. A to właśnie jego skraplanie, zwane w outdoorowym żargonie „punktem rosy”, jest prawdziwym problemem dla śpiworów. Dlatego, paradoksalnie, Twój śpiwór prędzej przemoknie w namiocie, gdzie tworzy się swoisty mikroklimat, a poziom skraplania jest bardzo wysoki, niż na przykład w hamaku pod tarpem.

Jeśli śpiwór uszyty jest z oddychającej tkaniny, wystarczy wejść do niego, a po jakichś 20 minutach wilgoć po prostu odparuje pod wpływem temperatury ciała. Puch naturalny podczas wysychania odzyskuje sprężystość, więc nawet gołym okiem będziesz w stanie zaobserwować, że wnętrze Twojego śpiwora wysycha.

Co powoduje problemy z wysychaniem?

Na dłuższą metę naprawdę problematyczne są produkty zabezpieczone przed przemakaniem z zewnątrz. Jeśli Twój śpiwór miałby membranową czy powlekaną powłokę zewnętrzną, która zablokuje odparowywanie nagromadzonej wilgoci pochodzącej z Twojego własnego ciała, wówczas każda spędzona w nim na wyprawie noc byłaby trudniejsza i mniej przyjemna. Takie rozwiązanie ma sens przy krótkich wyjazdach, gdy wiesz, że o miejscu do suszenia będziesz mógł sobie pomarzyć. Wówczas śpiwór rzeczywiście nie zdąży „zebrać” wilgoci z otoczenia. Ale za to będzie nasiąkał Twoim potem…

Czy w takim razie trzeba zabezpieczyć śpiwór przed przemoczeniem?

Na dłuższych wyprawach zdecydowanie śpiwór oddychający, bez membran czy nieprzemakalnych powłok, ma szansę zapewnić Ci najwyższą termikę. Aby chronić go przed zniszczeniem, a siebie przed brakiem odpowiedniej ochrony, możesz skorzystać z patentu, który Pajak opracował na początku stulecia dla wojskowych oddziałów specjalnych. Dziś chętnie wykorzystują go także himalaiści i polarnicy. Ich puchowe śpiwory z supersprężystym wypełnieniem naturalnym nie mają membrany. Natomiast na ciepły śpiwór puchowy nakładają drugi śpiwór – ten już jest cieniutki, wypełniony warstwą syntetycznej ociepliny. W ten sposób wspomniany „punkt rosy” wypada w zewnętrznym śpiworze, a puchowy może swobodnie schnąć. Od takiego syntetycznego „pokrowca” nie musisz wiele wymagać, w tej roli sprawdzi się nawet najtańszy śpiwór, który po prostu co jakiś czas będziesz wymieniać na nowy. To rozwiązanie praktyczne, lekkie i sprawdzające się w niemal każdych warunkach. I wbrew pozorom wcale nie musi zajmować dużo miejsca w plecaku!

Nie tylko nocą

Warto pamiętać o zabezpieczeniu śpiwora nie tylko w czasie noclegu, ale również podczas marszu. Jeśli przemoknie Ci plecak, a w nim śpiwór, nie masz nawet co liczyć na suchą i ciepłą noc. Jeśli jest ryzyko, że podczas wędrówki złapie Cię deszcz albo Twój bagaż wpadnie do strumienia, rzeki czy jeziora (kto przeżył wodowanie na spływie kajakowym, ten wie, o co chodzi...), przed spakowaniem do plecaka, włóż go do wodoszczelnego pokrowca.

 

Nie zapomnij, że ochrona puchowego śpiwora zaczyna się w domu! Najważniejsze jest to, jak przechowujesz go pomiędzy kolejnymi wyprawami. Dbaj o to, aby ten wysokopuszysty produkt nie tkwił skompresowany na dnie szafy. Jeśli masz taką możliwość, rozwieś go – byle nie zgięty na pół przez wieszak, bo się zagnie i odkształci! W śpiwory Pajaka wszyte są specjalne tasiemki do podwieszania. Jeśli nie możesz bezpiecznie go powiesić, nie ryzykując bliskich spotkań z kocimi pazurkami (ponad połowa wszystkich serwisowanych śpiworów to uszkodzenia zrobione przez koty), dziecięcymi nożyczkami albo innymi śmiercionośnymi narzędziami, trzymaj w dużym siateczkowym worku. Dzięki temu Twój śpiwór nie straci sprężystości i nawet na najtrudniejszej wyprawie zapewni Ci ochronę przed nocnym chłodem, żebyś mógł odzyskać siły przed kolejnym pełnym wyzwań dniem.

Źródło zdjęć: www.giepe.tv