Andrzej Bargiel 

#K2Skichallenge:

15 czerwca Andrzej Bargiel wyruszył w góry Karakorum w Pakistanie aby dokończyć rozpoczęty rok temu projekt - Sunt Leones K2 Ski Challenge, który zakładał zjechanie na nartach z drugiego pod względem wysokości szczytu Ziemi - K2 (8611 m n.p.m.). 

Było to wyzwanie, którego nie udało się nikomu wcześniej zrealizować. Rok temu niebezpieczne warunki pogodowe panujące na K2 nie pozwoliły Andrzejowi na zdobycie szczytu i podjęcie próby zjazdu, ale zrobiony wówczas rekonesans utwierdził go w przekonaniu, że jest to możliwe. Andrzej współpracował wówczas z letnią wyprawą unifikacyjną prowadzoną w ramach programu Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera, realizowanego przez Polski Związek Alpinizmu. Niestety ani Bargiel, ani pozostali wspinacze nie zdobyli szczytu. Biorąc jednak pod uwagę skalę całego przedsięwzięcia to rozpoznanie terenu jakie zdołali przeprowadzić było niezwykle cenne. Andrzejowi wraz z zespołem udało się wytyczyć optymalną linię zjazdu, która łączy trzy drogi w jedną i w tym roku powrócił na K2 aby spróbować to zrealizować. 

Finał tegorocznej wyprawy Andrzeja Bargiela na K2 zakończył się wielkim sukcesem. Przebywający kilka tygodni w Karakorum skialpinista w czwartek 19 lipca późnym popołudniem wyruszył w górę do obozu drugiego, gdzie czekał na niego Janusz Gołąb. Następnego dnia rano ekipa przemieściła się do obozu trzeciego położonego na wysokości 7000 m n.p.m. Dalej Andrzej wyruszył sam i po nocy spędzonej w obozie czwartym na wysokości 8000 m n.p.m. w niedzielę 22 lipca rozpoczął faktyczny atak szczytowy na K2 zakończony sukcesem. 

Gdy Andrzej stanął już na wierzchołku Góry Gór, przypiął narty i rozpoczął swój zjazd. Trasa przebiegała w całości po śniegu. Ze szczytu prowadziła ramieniem do drogi Cessena, skąd Andrzej wykonał przejazd pod wielkimi serakami, tzw Trawers Messnera, po czym dotarł do grani na drodze Kukuczka-Piotrowski. Następnie czekały go pola śnieżne pełne szczelin. Andrzej pokonał jednak wszystkie te trudności i spełnił swoje wielkie marzenie, dokonując niewiarygodnego wyczynu.

Zjazd z K2 od lat był celem i marzeniem kilku narciarzy wysokogórskich. Swoim osiągnięciem Andrzej Bargiel pisze więc ważny rozdział zarówno w historii himalaizmu, jak i narciarstwa. Andrzej Bargiel został również 13. polskim zdobywcą drugiego pod względem wysokości szczytu świata.

W tym roku Andrzejowi na wyprawie towarzyszyli jego brat, Bartłomiej odpowiadający za dokumentacje filmową z powietrza, Janusz Gołąb partner wspinaczkowy Andrzeja, Piotr Pawlus filmowiec oraz Marek Ogień fotograf. Na miejscu Andrzej korzystał także ze wsparcia czterech Pakistańczyków.

Sponsorami głównymi tegorocznej wyprawy byli Bank Pekao S.A. oraz firma Mercedes-Benz Sobiesław Zasada Automotive. Partnerem technicznym Andrzeja Bargiela na K2 był Salomon. Kombinezon wyprawowy zapewniła po raz kolejny firma Pajak, a partnerem medycznym tak jak podczas zeszłorocznej wyprawy był Enel-Sport. Wyprawę wspierał także Instytut Monitorowania Mediów. Do grona tegorocznych sponsorów dołączyła także firma Storytel. Efektem tej współpracy został wyjątkowy audiobook, swego rodzaju pamiętnik relacjonujący przebieg działań na K2. Partnerem Andrzeja Bargiela jest Red Bull.

Biografia:

Jestem trzykrotnym mistrzem Polski w skialpiniźmie, trzecim w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, rekordzistą świata w biegu na Elbrus oraz pierwszym Polakiem, któremu w 2013 r. udało się zdobyć ośmiotysięcznik Shishapangma na nartach oraz zjechać z jego wierzchołka. Ustanowiłem rekordowy czas wejścia na szczyt Manaslu i jako drugi człowiek w historii zjechałem z tego szczytu na nartach do bazy. W 2015 r. jako pierwszy człowiek na świecie zjechałem na nartach z osławionego szczytu Broad Peak, a w kolejnym roku po tym wyczynie pobiłem o 12 dni rekord ustanowiony w 1999 r. przez Denisa Urubko i Andreja Mołotowa w zdobyciu pięciu siedmiotysięcz-ników położonych na terenie byłego ZSRR tzw. Śnieżnej Pantery.

Przyszedłem na świat 18 kwietnia 1988 roku w Łętowni, niedaleko Jordanowa. Jestem dziewiątym spośród jedenaściorga dzieci Marii i Józefa Bargielów. Od małego rozsadzała mnie energia. Nikt nie potrafił sobie ze mną poradzić ani nauczyciele w szkole, ani rodzice, którzy bezskutecznie próbowali ukierunkować moją energię na pracę w przydomowym gospodarstwie.

Dopiero w podwórkowych sportach dawałem ujście swojej fantazji. Bieganie za piłką, wspinanie się po drzewach, pływanie i urwisowanie z chłopakami to było to, co lubiłem najbardziej. W gimnazjum stało się jasne, że jedynym sposobem, żeby okiełznać moją energię, były regularne treningi sportowe. Zacząłem jeździć konno oraz uprawiać kolarstwo górskie. Miałem nawet jakieś drobne sukcesy, niestety mój rower zwyczajnie się rozpadł. Nasze kółko sportowe nie miało wystarczającego budżetu na zakup nowego roweru, a rodziców też nie było stać na taki zbytek. Widocznie kariera kolarska nie była mi pisana.

Wtedy wróciłem do nart, ale tę historię chcę opowiedzieć od początku...

Otóż swoje pierwsze narty kupiłem od sąsiada, kiedy miałem 9 lat i uważam, że zrobiłem „interes życia”. Zamieniłem paletki do tenisa stołowego, dorzucając z ciężkim sercem scyzoryk na drewniane narty z przykręcaną krawędzią i plastikowym ślizgiem (wysokość 190 cm) i buty w rozmiarze 44!!! Byłem tak podekscytowany, że nie mogłem spać. Już wtedy wiedziałem, że to będzie moja pasja. Gdy tylko spadł pierwszy śnieg, ciągnąłem bandę kumpli na nasze przydomowe górki. Wspólnie ubijaliśmy trasy zjazdowe i budowaliśmy pierwsze skocznie. Właśnie w tych miejscach stawiałem pierwsze kroki w dyscyplinie nazywanej potocznie „freeridem”. Często zdarzały mi się ucieczki z lekcji lub wymyślanie dziwnych przypadłości, dzięki którym mogłem zwolnić się z zajęć. Mogę powiedzieć, że to była moja prywatna inwestycja w sportową karierę.

Zima istniała tylko dla nart!