Paulina Tomasik

Wejście na Elbrus – jak zorganizować taką wyprawę?

Kiedy przedeptasz już wszystkie ścieżki w Tatrach i zasmakujesz turystyki wysokogórskiej w wydaniu alpejskim, zaczną Cię kusić ambitniejsze cele – to naturalna kolej rzeczy w życiu każdego górskiego zapaleńca. W rozważaniach „Co dalej?” z pewnością przewinie się Elbrus. To popularny wśród polskich wspinaczy kierunek wypraw, który pozwala poczuć, jak smakuje zdobycie jednego ze szczytów Korony Ziemi. Jak wygląda wejście na Elbrus i jak zorganizować wyprawę w Kaukaz?

Czego dowiesz się z tego wpisu?

  • Jak zorganizować wyprawę na Elbrus?
  • Jakie dokumenty będą potrzebne podczas wjazdu do Rosji?
  • W jaki sposób przebiega aklimatyzacja przed zdobyciem Dachu Kaukazu?
  • Jak wygląda wejście na Elbrus i czego spodziewać się po drodze?

W skrócie

Wyprawę na Elbrus można zorganizować samodzielnie albo przy wsparciu agencji turystycznej. Na miejsce najlepiej dostać się samolotem (najpierw przelot do Mineralnych Wód z przesiadką w Moskwie, a potem transport prywatny do miejscowości Azau). Dokumentem uprawniającym do wjazdu na teren Federacji Rosyjskiej jest wiza. Trekking na Elbrus rozpoczyna się w Azau. W ramach aklimatyzacji można zdobyć Czeget lub kolejne stacje kolejki kursującej na Elbrusie do wysokości niemal 4000 m n.p.m. Atak szczytowy na Dach Kaukazu rozpoczyna się w nocy, aby wspinacze zdążyli wrócić do bazy przed załamaniem pogody, które w tamtych rejonach bardzo często zdarza się popołudniami. Wędrówka na szczyt trwa ok. 9 godzin.

Elbrus – charakterystyka

Elbrus, zwany też Wieczną Górą, Górą Szczęścia czy Władcą Wichrów, to wygasły wulkan o dwóch kopulastych wierzchołkach. Niższy, wschodni, wznosi się na 5621 m n.p.m., natomiast zachodni, wyższy, liczy 5642 m n.p.m. – i to on jest celem wspinaczy. Masyw Dachu Kaukazu tworzy kilkadziesiąt lodowców o grubej warstwie lodu, a szczyt pokryty jest wiecznym śniegiem. Najlepszy czas na zdobycie Elbrusu to okres lipiec–sierpień. Zimą jego zbocza w niższych partiach zamieniają się w plątaninę tras narciarskich.

Wejście na Elbrus

Wejście na Elbrus – dojazd do Rosji

Wyprawa na Elbrus rozpoczyna się w miejscowości Azau, małej osadzie turystycznej. Najlepszy, najszybszy i najpewniejszy (choć jednocześnie najdroższy) sposób, aby się tam dostać, to przelot na trasie Warszawa–Mineralne Wody z przystankiem i przesiadką w Moskwie, a następnie wynajęcie transportu do Azau. Oczywiście dostanie się na miejsce drogą lądową również jest możliwe, choć to opcja dla wytrwałych. Podróż trwa kilka dni i jej dodatkowym urozmaiceniem mogą być liczne kontrole, którymi Białorusini i Rosjanie raczą podróżujących samochodami na obcych rejestracjach.

Alternatywą jest podróż przez Gruzję – samolotem do Tbilisi i prywatnym busem do Kazbegi, a następnie do rosyjskiego Władykaukazu i dalej marszrutkami do Nalczyka i wreszcie do Azau. To opcja zazwyczaj wybierana przez osoby, które za przysłowiowym jednym zamachem zamierzają zdobyć 2 szczyty: zanim ruszą na Elbrus, wspinają się na gruziński Kazbek. Pozwala to „zaoszczędzić” nieco czasu na aklimatyzacji.

Formalności przy wjeździe do Rosji

Niezależnie od formy transportu, aby móc przekroczyć granicę rosyjską, w Twoim paszporcie musi znaleźć się wiza. Uzyskasz ją w ambasadzie lub konsulacie. W załatwianiu formalności warto jednak skorzystać z pomocy biura pośrednictwa wizowego. Koszt takiej usługi nie jest wysoki (razem z wizą to ok. 500 zł), a znacznie przyspiesza procedurę. Do uzyskania wizy niezbędne jest bowiem tzw. poparcie wizowe, czyli oficjalne zaproszenie wystawione przez upoważnioną do tego rosyjską agencję turystyczną. Konieczne będzie również wykupienie ubezpieczenia.

Obecnie, aby móc wjechać do Rosji, na granicy musisz przedstawić dokument medyczny potwierdzający (w języku angielskim lub rosyjskim) negatywny wynik testu PCR na obecność COVID-19, wykonany nie wcześniej niż 72 godziny przed przyjazdem, a także wypełniony formularz osoby przebywającej na terytorium Federacji Rosyjskiej. Podróżujący samochodem oprócz tego muszą mieć tzw. zieloną kartę.

Ważna rzecz: podczas przekraczania granicy otrzymasz kartę migracyjną (migracjonnaja kartoczka), która jest potwierdzeniem legalnego wjazdu do Rosji. Trzeba ją nosić przy sobie w paszporcie i zwrócić przy wyjeździe – lepiej, żeby się nigdzie nie zawieruszyła.

Po dotarciu na miejsce musisz jeszcze dopełnić obowiązku meldunkowego – zrobisz to na poczcie w Terskole. Jeśli nocujesz w hotelu lub pensjonacie, jego obsługa załatwi formalności za Ciebie, ale na wszelki wypadek upewnij się, że rejestracja została faktycznie dokonana, i upomnij się o jej pisemne potwierdzenie – należy je zachować aż do wyjazdu. Ostatni punkt na liście „formalności” to zgłoszenie wyjścia w góry w siedzibie ratowników górskich w Terskole. Należy wówczas podać liczbę uczestników, kontakt oraz datę wyjścia i planowanego zejścia. Pamiętaj, żeby po dotarciu do bazy zgłosić bezpieczny powrót – w przeciwnym razie, po upływie podanego terminu zejścia, podjęta zostanie akcja ratunkowa!

Typowy plan wejścia na Elbrus

Szlak na Elbrus zaczyna się w Azau. Ponieważ zimą stoki tego kaukaskiego kolosa zamieniają się w trasy narciarskie, a miasteczko staje się popularnym ośrodkiem, jest dobrze rozwinięte i zaopatrzone. Znajduje się w nim kilka hoteli, restauracje, sklepy, bazarki z pamiątkami i wypożyczalnie sprzętu, w których można uzupełnić brakujący ekwipunek.

Aklimatyzacja

W Azau znajduje się także dolna stacja kolejki gondolowej. Można nią wyjechać na wysokość 3832 m n.p.m. do stacji Gara-Baszi, jednak z uwagi na brak aklimatyzacji lepiej tego nie robić – na takiej wysokości rozrzedzenie powietrza jest już wyraźnie wyczuwalne. Lepiej urządzić sobie spacer do stacji Krugozor (2940) lub wyżej, do stacji Mir (3450), a dopiero następnego dnia wyjechać do Gara-Baszi. Na drugi dzień po przyjeździe można wspiąć się też na Czeget (3460 m), na który prowadzi ścieżka biegnąca wzdłuż wyciągów krzesełkowych. Podejście jest żmudne, ale widok ze szczytu wynagradza wysiłek z nawiązką – z Czegetu roztacza się panorama na cały masyw Dachu Kaukazu (z Azau nie widać szczytu, bo zasłaniają go mniejsze wzniesienia).

Kolejne dni to dalsza aklimatyzacja z noclegami na większych wysokościach. Opcji jest kilka: można spać w 3-gwiazdkowym hotelu LeapRus, w tzw. beczkach, czyli schronach stworzonych z dawnych cystern do przewożenia paliwa, czy w nowocześniejszych, stalowych kontenerach, zwanych Wagonami. Miejsca te znajdują się nieco poniżej stacji Gara-Baszi. Na wysokości 4055 m do dyspozycji turystów jest jeszcze schron Diesel Hut, powstały w miejsce słynnego schronu Priut 11, który spłonął w 1998 roku. Po noclegu na takiej wysokości następnego dnia turyści podchodzą do Skał Pastuchowa (4700–4800 m n.p.m.), a potem schodzą do bazy, skąd wyruszą na atak szczytowy. Jeśli natomiast potrzebują jeszcze dodatkowej aklimatyzacji, wracają do Diesel Hut, a kolejnego dnia podchodzą powyżej Skał na wysokość ok. 5000 m. Przy dobrej pogodzie w okolicach Skał Pastuchowa można przenocować w namiocie.

Atak szczytowy – wejście na Elbrus

Wędrówkę w stronę szczytu rozpoczyna się w nocy, najczęściej około północy, aby dotrzeć na Elbrus w okolicach południa – popołudniami na górze często występują załamania pogody. Pierwszy, najbardziej stromy fragment trasy można sobie jednak ułatwić: do wysokości nieco powyżej 5000 m kursują wożące turystów ratraki. Dzięki takiej podwózce zaoszczędzi się mniej więcej 4 godziny marszu i naprawdę sporo sił, chociaż na pace ratraka można solidnie zmarznąć.

Pierwsze godziny wędrówki to mozolne poruszanie się w całkowitej ciemności, rozświetlonej tylko przez światło czołówek. Wspinacze często podkreślają, że droga zdaje się wówczas ciągnąć w nieskończoność, zwłaszcza że we znaki daje się duży nocą mróz. Po dojściu do Skał Pastuchowa na wędrowców czeka strome podejście, a marsz zaczyna utrudniać coraz mniejsza zawartość tlenu w powietrzu. Dalej szlak wiedzie trawersem niższego, wschodniego wierzchołka. To bardziej niebezpieczny odcinek, bo z jednej strony trasy roztacza się strome zbocze. Po pokonaniu trawersu dochodzi się do przełęczy łączącej oba wierzchołki góry, zwanej Siodłem – warto się tu zatrzymać na odpoczynek, ponieważ to miejsce osłonięte od wiatru i dzięki temu cieplejsze.

Przejście przełęczy rozpoczyna ostatnią prostą w drodze na szczyt. Do pokonania pozostaje jeszcze grzbiet zachodniego wierzchołka. Początkowo trasa wiedzie ostro pod górę, ale potem skręca w trawers, za którym staje się nieco łagodniejsza. Na tym fragmencie mocowana jest lina poręczowa – warto się do niej wpiąć, ponieważ podłoże bywa zalodzone. Po przejściu odcinka z poręczówką przed wspinaczami roztacza się widok na szerokie pole śnieżnie i na… szczyt Dachu Kaukazu! Z tej perspektywy wierzchołek Elbrusu jest niewielkim, dość płaskim pagórkiem. Widoki, które się z niego roztaczają, potwierdzają jednak, że stanęło się na wysokości 5642 m n.p.m. Przy dobrej widoczności można objąć wzrokiem sporą część Kaukazu.

Jeśli z bazy wyruszysz o północy, na szczycie staniesz około 9 rano. Powrót powinien zająć mniej więcej 4 godzin – odbywa się tą samą drogą, ale w świetle dnia marsz jest o wiele łatwiejszy. Na wysokości 5000 m bardziej zmęczeni turyści mogą skorzystać z podwózki ratrakiem lub skuterem śnieżnym, które kursują do stacji Gara-Baszi.

 

Turystyka wysokogórska często postrzegana jest jako sport ekstremalny, zarezerwowany jedynie dla profesjonalnych himalaistów. Góry takie jak Elbrus są dowodem, że to nieprawda – na Dach Kaukazu mogą wspiąć się również „zwykli” górołazi. Oczywiście podstawą jest dobra kondycja i górskie doświadczenie, zdobyte w Tatrach czy Alpach, a także odpowiednie przygotowanie. O tym, co zabrać na najwyższy szczyt Kaukazu, dowiesz się z naszego kolejnego artykułu Wyprawa na Elbrus – sprzęt.

Źródło zdjęć: shutterstock.com